Prezent świąteczny od dziewczyny - Citroen 2CV
Citroen Traction Avant BL11
Citroen Traction Avant (z francuskiego przedni napęd) został zaprezentowany na Międzynarodowym Salonie Samochodowym w Paryżu w 1934 roku. Był to model oznaczony 7A. Samochód wyróżniał się napędem na przednie koła oraz nowoczesnymi rozwiązaniami takimi, jak samonośne nadwozie (zbudowane na płycie ramowej), hydrauliczne hamulce na wszystkich kołach, czy niezależne zawieszenie przednich kół. Nie był to pierwszy samochód z napędem przednim (Już wcześniej do produkcji trafił m.in. Cord L-29, czy DKW F1), ale po raz pierwszy trafił do wielkoseryjnej produkcji. Nadwozie samochodu było stosunkowo niskie, a przy tym szerokie. Charakterystycznym jego elementem był grill z emblematem marki w postaci dwóch szewronów. Duży rozstaw kół oraz świetny rozkład masy sprawiły, że samochód bardzo dobrze trzymał się drogi i z łatwością pokonywał zakręty. Do tego samochód charakteryzował się wysokim komfortem jazdy.
Samochód produkowano w trzech wersjach różniących się silnikiem. W wersji oznaczonej 7CV zastosowano początkowo silnik o pojemności 1303 ccm i mocy 32 KM, a następnie jednostkę o pojemności 1529 ccm i mocy 35 KM. Wersję oznaczoną 11CV napędzał silnik o pojemności 1911 ccm i mocy wynoszącej w zależności od roku produkcji od 46 do 60 KM. Najmocniejsza wersja oznaczona 15CV napędzana była silnikiem o pojemności 2886 ccm i mocy 76KM. Produkcja zakończyła się w 1957 roku. Do tego czasu wyprodukowano ponad 759 tysięcy egzemplarzy wszystkich wersji tego modelu, w tym około 620 tysięcy w wersji 11CV.
Właściwości jezdne modelu Traction Avant docenili zarówno gangsterzy (Stąd był popularnie nazywany gangstalimuzine), jak i policjanci. Zdarzały się wiec sytuacje kiedy na ulicach można było zobaczyć pościg dwóch czarnych Citroenów, z których jeden wyróżniał się zainstalowaną syreną i anteną. Samochodem podróżowali również francuscy politycy, tacy jak generał De Gaulle, czy Antoine Pinay.
Citroen Traction Avant był doskonale znanym w Polsce samochodem. Ich charakterystyczną sylwetkę możemy zobaczyć m.in. na kronikach filmowych nakręconych tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Po zarekwirowaniu przez Wojsko Polskie zostały wykorzystane w wojnie obronnej. Formowane od września 1939 roku Wojsko Polskie we Francji otrzymało na stan pewną liczbę tych samochodów. W czasie okupacji samochody te budził wyjątkowy strach. Były bowiem chętnie wykorzystywane przez Gestapo. Po zakończeniu działań wojennych znaczna część tych samochodów zasiliła park samochodowy Ludowego Wojska Polskiego i Urzędu Bezpieczeństwa. Trudna do ustalenia liczba modelu Traction Avant trafiła także do Milicji Obywatelskiej. Z czasem wycofywane z państwowych instytucji trafiały w prywatne ręce.
Prezentowany model to konwersja, którą wykonał kolega Bartosz znany jako Brociu. Bazą była miniatura wydana w 90 numerze serii Kultowe Auta PRL-u. Pierwotnie czarny Citroen otrzymał żywy, czerwony lakier co moim zdaniem dodało mu prezencji. Poza zmianą koloru nadwozia Brociu pomalował wnętrze, zaznaczył detale takie jak obwódki przednich reflektorów oraz zmienił tablice rejestracyjne. Miłym zaskoczeniem była podstawka, którą Brociu dodał do modelu. Całość prezentuje się moim zdaniem świetnie i stanowi niepowtarzalny element mojej kolekcji. Wielkie dzięki Brociu!.
Z podstawką model prezentuje się tak:
Na koniec zdjęcie wraz z milicyjnym odpowiednikiem:
Kultowe Auta PRL-u - Wartburg 353
Choć minął już rok od zakończenia serii Kultowe Auta PRL-u, to z pewnością długo będzie ona jeszcze zajmować miejsce na moim blogu. Między innymi za sprawą programu wprowadzenia poprawek, który w miarę konsekwentnie realizuję od końca ubiegłego roku. Na blogu zaprezentowałem już kilka modeli, które przeszły niewielkie zmiany: Łada 1500, Opel Kapitan P2, czy Mercedes W110. Ostatnio poprawki przeszedł Wartburg 353. Model ten miał swoją kioskową premierę w 2009 roku.
Wartburg 353 został wprowadzony na rynek w 1966 roku zastępując model 312. Samochód wyróżniał się modnym wówczas kanciastym nadwoziem, które zaprojektował Clauss Dietel. Było ono oparte na ramie, co było już wtedy coraz rzadziej stosowanym rozwiązaniem. Pod względem mechaniki praktycznie nic się nie zmieniło. Samochód napędzał silnik znany z modelu 312. Była to dwusuwowa jednostka o pojemności 992 ccm i mocy 45 KM. Moc ta pozwalała rozpędzić samochód do prędkości maksymalnej wynoszącej około 130 km/h. Aby rozpędzić się do 80km/h Wartburg 353 potrzebował 14 sekund, a do 100km/h 24 sekundy. W połowie lat 60 XX wieku były to całkiem przyzwoite osiągi. W 1969 roku zastosowano wzmocniony do 50 KM silnik. Prędkość maksymalna nie uległa zmianie, za to samochód by osiągnąć 100km/h potrzebował teraz 20 sekund.
Wartburg 353 był samochodem wyjątkowo pojemnym i przestronnym. W wersji sedan bagażnik miał pojemność 525 litrów. W wersji kombi, oznaczonej Tourist po złożeniu tylnej kanapy pojemność bagażnika wyniosła 2000l. Dlatego też wersja ta była szczególnie popularna wśród drobnych przedsiębiorców i handlarzy. Mój tata był w stanie przewieźć Wartburgiem 353 w wersji sedna około 20 krzeseł na uroczystość rodzinną, jaką były chrzciny mojego brata (1995 rok). Oczywiście także kosztem części pasażerskiej.
Wartburg należący do moich rodziców. Mój tata wspominał mi, że będąc małym chłopcem zostałem zapytany przez jego znajomą o to, czy nie chciałbym zamienić Wartburga na jej samochód, którym był nowy Nissan Primera. Nie zgodziłem się ;-) .
W 1984 roku model 353 został odświeżony. Do tego czasu wyprodukowano już 356 330 egzemplarzy tego samochodu. Zmodernizowany model wyróżniał się przede wszystkim pasem przednim, który malowano w kolor nadwozia. Klient mógł także zamówić skrzynię biegów montowaną w podłodze. Mimo zmian samochód wciąż odstawał nie tylko od zachodniej konkurencji, ale także innych modeli oferowanych w bloku wschodnim jak Polski Fiat 125p, a zwłaszcza Łada 2107. W 1988 roku wprowadzono model napędzany czterosuwowym silnikiem Volkswagena o pojemności 1272 ccm i mocy 58 KM. Unowocześniono także nieco stylistykę pojazdu stosując powiększone lampy przednie i zderzaki. Samochód oznaczono Wartburg 1.3. Było to jednak zbyt mało, by Wartburg mógł przetrwać rywalizację na wolnym rynku, co nastąpiło po upadku Muru Berlińskiego. W 1989 roku zakończono produkcję modelu 353, a w 1991 roku modelu 1.3.
Modelik do mojej kolekcji trafił dopiero w listopadzie 2015 roku dzięki koledze Qligowi. Sam modelik wykonany był całkiem nieźle, ale w oczy kuł niewycieniowany grill i brak zaznaczonego wypełnienia reflektorów (było ono w kolorze... nadwozia). Dlatego też wycieniowałem grill, pomalowałem wkłady reflektorów oraz wnętrze. W mojej opinii znacząco podniosło to prezencję modelu. Oczywiście wciąż wiele można byłoby zrobić. W oczy rzuca się zwłaszcza brak zaznaczonych uszczelek, ale niestety na to brakuje mi już umiejętności. Mam nadzieję, że za jakiś czas wrócę do tego modelu i nadam mu ostateczny kształt. Tymczasem taki modelik Wartburga, jaki prezentuje na zdjęciach bardzo mnie cieszy i motywuje do kolejnych poprawek modeli z mojej kolekcji.
Na koniec wspólne zdjęcie z prezentowanym wcześniej na blogu Wartburgiem 312 z serii Złota Kolekcja. Auta PRl-u.
Volkswagen Golf V Variant - AutoArt
Współczesne samochody do niedawna nie zajmowały istotnego miejsca w mojej kolekcji. Skupiałem się głównie na klasykach oraz radiowozach MO i Policji. Pod koniec ubiegłego roku postanowiłem to zmienić i zamówiłem kilka modeli samochodów z rocznika 2000+, w tym prezentowe tutaj BMW E63, Mazdę 6 (2014) oraz Golfa V Variant, który będzie tematem tego wpisu. Na marginesie dodam tylko, że był to mój ostatni model, który dotarł do mnie w 2016 roku.
Volkswagen Golf V został zaprezentowany na Międzynarodowym Salonie Motoryzacyjnym we Frankfurcie w 2003 roku. W porównaniu do swojego poprzednika samochód był dłuższy, szerszy i wyższy. Dłuższy był także rozstaw osi, co pozwoliło na pozyskanie większej przestrzeni we wnętrzu pojazdu. Charakterystyczna linia nadwozia została zachowana zyskując więcej zaokrągleń. Wersja kombi, oznaczona Variant, została zaprezentowana dopiero w marcu 2007 roku w Genewie. Produkcja zlokalizowana była w Puebla w Meksyku. W ofercie znajdowały się silniki benzynowe o pojemności od 1,4 do 2,0L i mocy od 80 do 200 KM oraz wysokoprężne o pojemności od 1,9 do 2,0 L i mocy 105 do 140 KM. Pojemność bagażnika wyniosła 505 litrów lub 1495 litrów po złożeniu tylnej kanapy (dla porównania Hatchback 350l/1305l). Sprzedaż rozpoczęła się w czerwcu 2007 roku i zakończyła się w 2009, kiedy do produkcji wdrożono kombi bazujące na 6 generacji Golfa.
Model został wyprodukowany przez znaną z renomy firmę AutoArt. Efektowny lakier srebrny metallic i liczne detale to pierwsze, co rzuca nam się w oczy. Jak przystało na AA wszystkie detale zostały odwzorowane z niezwykłą dbałością. Szczególnie podobają mi się przednie reflektory, w których widać odtworzone miniaturowe żarówki. Świetnie prezentują się także klamki, relingi dachowe i lusterka. Na osobną uwagę zasługują felgi, za którymi widoczne są bębny hamulcowe. Rewelacyjny efekt dopełnia zaznaczone ogrzewanie tylnej szyby, emblematy VW i tablice rejestracyjne. Nie mniej starannie odtworzono wnętrze pojazdu. Niestety w przeciwieństwie do prezentowanych wcześniej MINI i BMW tegoż producenta model ten nie posiada skrętnych przednich kół. Podsumowując. Wyprodukowany przez AA Volkswagen Golf V Variant to bardzo udany model, który świetnie prezentuje się na półce.
Prezent od dziewczyny - Ferrari 250 GT California Spyder 1957-1960
Ostatni rok był dla mojej kolekcji wyjątkowo udany. Wzbogaciłem się o wyczekiwanego Jelcza-Berliet PR100, skrzyniowego ZiS-a 151, policyjną Alfę Romeo 159, czy niezwykle interesującego Cadillaca V16, którym poruszał się najsłynniejszy gangster w historii - Al Capone. Przedostatnim modelem, jaki trafił do mojej kolekcji było Ferrari 250 GT California Spyder, które otrzymałem w prezencie od mojej dziewczyny. Było to wspaniałe ukoronowanie moich ubiegłorocznych zdobyczy.
Ferrari serii 250 produkowane było w latach 1953-1964. Samochód oferowano w takich wersjach jak: GT, GT SWB, GT Coupe, GT Spider, GT California, GT Berlinetta GT 2+ 2 i GTO. Łącznie powstało około 2400 egzemplarzy tych pięknych i efektownych samochodów. Jako, że planuję nabyć jeszcze przynajmniej model 250 GTO, w tym wpisie nie będę rozwodzić się na temat historii serii 250, a wyłącznie na charakterystyce modelu 250 GT California, których powstało w latach 1957-1963 około 100 egzemplarzy.
Model 250 GT California I serii produkowany był w latach 1957-1960 (na marginesie warto dodać, że w 1957 roku zbudowany został jeden prototyp). Już sama nazwa modelu mówi nam, że był to model opracowany specjalnie na amerykański rynek. Był to prestiżowy dwudrzwiowy, dwuosobowy sportowy kabriolet zaprojektowany przez biuro projektowe Pininfarina oraz producenta nadwozi Carrozzeria Scaglietti. Elementy nadwozia takie, jak maska, drzwi i pokrywę bagażnika wykonano z aluminium. Warto przy tym dodać, że 9 z liczącej 10 egzemplarzy serii 250 GT CS California Spyder posiadało całkowicie aluminiową karoserię. Samochód napędzał silnik V12 o pojemności 2953 ccm i mocy 240 KM, które pozwalały osiągnąć prędkość maksymalną w granicach 225-250 km/h, a do setki rozpędzał pojazd w 6,5 s. Trudno podać dokładną liczbę wyprodukowanych egzemplarzy. Część opracowań podaje, że wyprodukowano 45 egzemplarzy pierwszej serii 250 GT California. Inne zaś podają liczbę 49 lub 50 zbudowanych samochodów tego typu. Seria druga wprowadzona w 1960 roku charakteryzowała się krótszym rozstawem (SWB) osi oraz podniesioną do 280 KM mocą silnika. Szacuje się, że wyprodukowano 55 lub 56 egzemplarzy drugiej serii.
Model 250 GT California uważany jest za jeden z najpiękniejszych kabrioletów w historii motoryzacji. Jest także jednym z najdroższych samochodów w historii (Warto zauważyć, że najdroższym samochodem w historii jest także Ferrari z serii 250 - model GTO). W maju 2008 roku model ten wylicytowano za kwotę nieco ponad 7 milionów euro. W lutym 2015 roku model 250 GT California należący do francuskiego aktora Alaina Delon został wylicytowany za prawie 16,3 milionów euro.
Model został wyprodukowany przez IXO, dla serii Ferrari Story wydawanej przez włoski oddział wydawnictwa Altaya. Jak na serię gazetową modelik wykonany jest naprawdę świetnie. W oczy rzuca się bogata liczba detali, ładny i czysto położony lakier oraz żywe kolory wnętrza. Całkiem dobrze prezentują się również felgi i opony modelu. W moim egzemplarzu nie zauważyłem żadnych uszkodzeń fabrycznych, a sam montaż jest bez zarzutu. Szczególnie cieszy mnie staranność, z jaką odwzorowano wnętrze. Wszak w modelu z otwartym dachem jest to szczególnie istotne. Znajduje się więc tu wszystko, co powinno - kierownica w kolorze imitującym drewno, lusterko wsteczne, nadruki zegarów, czy uchwyt do otwierania schowka. Szkoda tylko, że emblemat ferrari na kierownicy jest czarno-biały zamiast czarno-żółtego. Podsumowując - Jestem ogromnie ucieszony z prezentu, jaki sprawiła mi na te święta moja dziewczyna. Modelik z całą pewnością warty jest uwagi każdego, któremu nieobce są legendy motoryzacji.
BMW E63 Coupe - Kyosho
W pewnym wieku człowiek na święta musi sobie zrobić prezent samemu. W moim wypadku oczywiście musiał być to wyjątkowy i ciekawy modelik. Moją uwagę przykuło BMW E63, które znalazłem na jednej z licytacji na allegro. Uznałem, że miniaturowe BMW E63 będzie idealnym prezentem. Nie zawiodłem się. Gdy tylko odpakowałem paczkę z modelem moim oczom ukazała się naprawdę porządna miniatura. Ale zanim przejdę do jej opisu trochę historii.
Premiera BMW E63/64 odbyła się na North American International Auto Show w 2003. Szerszej publiczności samochód zaprezentowano jesienią na Międzynarodowym Salonie Motoryzacyjnym we Frankfurcie. Był to powrót serii 6 po ponad 14 latach nieobecności. Model E63/64 powstał na bazie płyty podłogowej modelu E60 serii 5. Za design odpowiedzialny był Chris Bangle. Nadwozie samochodu zostało zbudowane z blachy aluminiowej i tworzyw termo- i chemoutwardzalnych.
Od samego początku produkcji stylizacja nadwozia, zwłaszcza jego tylnej części budziła, kontrowersje. W 2007 samochód przeszedł facelifting.
Samochód dostępny był z silnikami o pojemności od 3 do 5 L i mocy od 257 do 507 KM. W ofercie znalazło się łącznie pięć jednostek benzynowych i jedna wysokoprężna. Każdy z nich pozwala rozpędzić się do prędkości maksymalnej około 250 km/h.
Produkcja zakończyła się w 2010 roku. Łącznie powstało 116 748 egzemplarzy tego samochodu, w tym 62 575 jako Coupe i 54 173 jako kabriolet.
Prezentowany model został wyprodukowany przez znaną z renomy firmę Kyosho (w poprzednim wpisie opisałem świetnego Nissana Fairlady Z31 tejże firmy). Już samo składne pudełko robi świetne wrażenie:
Miniatura jest rewelacyjna. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do jakości i spasowania poszczególnych elementów. Modelik jest bogaty w detale, które zostały należycie odwzorowane. Szczególnie podobają mi się lusterka boczne, klamki i przednie reflektory. Efektowny lakier został nałożony odpowiednio cieniutko, dzięki czemu nie zalano linii podziału blach i przetłoczeń. Świetnie prezentuje się również wnętrze pojazdu, w którym zobaczymy szczegółowo wykończony kokpit kierowcy. Cechą szczególną tego modelu jest otwierana przednia maska, pod którą znajduje się element imitujący silnik. Żeby otworzyć maskę należy nacisnąć przycisk w podwoziu i naszym oczom ukazuje się taki widok:
Z pewnością jest to jeden z najciekawszych modeli w mojej liczącej już prawie 300 sztuk kolekcji. Jedyne co mogę zrobić, to tylko polecić ten modelik!.



